ANR poratuje budżet państwa. Setki tysięcy hektarów ziemi na sprzedaż
13-01-2011
Co najmniej 2,2 mld zł ma w tym roku odprowadzić do budżetu państwa Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR). W tym celu wystawi na sprzedaż nawet ćwierć miliona hektarów gruntów, głównie rolnych, ale także inwestycyjnych - dowiedziała się "Gazeta"
Teraz ANR będzie musiała dwoić się i troić, bo jej plan finansowy (ponad 2,3 mld zł, z wpłatą na zabużan) - zapisano w ustawie budżetowej, czyli wykonany być musi. Po raz pierwszy minister finansów oczekuje też zaliczek co kwartał.
W 2010 r. Agencja sprzedała "tylko" 96,5 tys. ha gruntów. Zarobiła na czysto przeszło 1,5 mld zł, co było jej rekordem. 980 mln zł dopiero w tym roku zasili budżet państwa. Pozostała kwota trafiła do Funduszu Rekompensacyjnego, z którego wypłacane są rekompensaty dla tzw. zabużan (osób, które po wojnie pozostawiły majątki na Wschodzie).
Teraz ANR będzie musiała dwoić się i troić, bo jej plan finansowy (ponad 2,3 mld zł, z wpłatą na zabużan) - zapisano w ustawie budżetowej, czyli wykonany być musi. Po raz pierwszy minister finansów oczekuje też zaliczek co kwartał.
Prezes ANR Tomasz Nawrocki zapewnia jednak, że jest ona dobrze przygotowana do gigantycznej prywatyzacji gruntów. Pod rządami tego związanego z PO magistra inżyniera rolnictwa i doktora ekonomii Agencja stała się maszynką do zarabiania pieniędzy. W 2010 r. odbywało się średnio ok. 400 przetargów dziennie! W tym roku będzie ich musiało być więcej. - Wystawimy na sprzedaż najpewniej ok. 250 tys. ha - poinformował nas Nawrocki. Ale zastrzegł, że część ziemi będą mogli kupić jej obecni dzierżawcy bez przetargów. - Obowiązywać będą ceny rynkowe - zapewnił nas Nawrocki. Wyjaśnijmy, że cenę zawsze określają wyłonieni wprzetargach rzeczoznawcy majątkowi.
W poprzednich latach, gdy rolnik dzierżawca nie chciał bądź nie mógł odkupić ziemi, Agencja rzadko sprzedawała ją innemu zainteresowanemu. Teraz ma się to zmienić. Jeśli dzierżawca nie skorzysta z prawa pierwszeństwa, ziemia trafi na przetarg. Nabywca będzie musiał honorować warunki dzierżawy do jej wygaśnięcia (zwykle są to umowy na kilka lat).
ANR chce też sprzedać blisko 50 tys. ha gruntów, do których są roszczenia reprywatyzacyjne. Prezes ANR mówi, że teraz dawni właściciele i ich spadkobiercy mogą skorzystać co najwyżej z prawa pierwszeństwa zakupu. Dzierżawca byłby wtedy drugi w kolejce.
Czy tak ogromna podaż gruntów może spowodować spadek ich cen? Nawrocki nie widzi takiego zagrożenia. Wprawdzie w 2010 r. średnia cena hektara ziemi sprzedanej przez ANR wzrosła tylko minimalnie. W tym roku na rynek ma jednak trafić dużo ziemi w Wielkopolsce i Kujawach. Tam jej ceny są najwyższe w kraju.
Ponadto ANR ma ziemię nie tylko na terenach wiejskich, ale także w miastach. W ubiegłym roku sprzedała 1422 ha gruntów inwestycyjnych za ok. 246 mln zł. Obecnie Agencja może wystawić na przetarg nawet 4,5 tys. ha działek budowlanych wartych 1 mld zł.
W poprzednich latach, gdy rolnik dzierżawca nie chciał bądź nie mógł odkupić ziemi, Agencja rzadko sprzedawała ją innemu zainteresowanemu. Teraz ma się to zmienić. Jeśli dzierżawca nie skorzysta z prawa pierwszeństwa, ziemia trafi na przetarg. Nabywca będzie musiał honorować warunki dzierżawy do jej wygaśnięcia (zwykle są to umowy na kilka lat).
ANR chce też sprzedać blisko 50 tys. ha gruntów, do których są roszczenia reprywatyzacyjne. Prezes ANR mówi, że teraz dawni właściciele i ich spadkobiercy mogą skorzystać co najwyżej z prawa pierwszeństwa zakupu. Dzierżawca byłby wtedy drugi w kolejce.
Czy tak ogromna podaż gruntów może spowodować spadek ich cen? Nawrocki nie widzi takiego zagrożenia. Wprawdzie w 2010 r. średnia cena hektara ziemi sprzedanej przez ANR wzrosła tylko minimalnie. W tym roku na rynek ma jednak trafić dużo ziemi w Wielkopolsce i Kujawach. Tam jej ceny są najwyższe w kraju.
Ponadto ANR ma ziemię nie tylko na terenach wiejskich, ale także w miastach. W ubiegłym roku sprzedała 1422 ha gruntów inwestycyjnych za ok. 246 mln zł. Obecnie Agencja może wystawić na przetarg nawet 4,5 tys. ha działek budowlanych wartych 1 mld zł.
Źródło: wyborcza.biz






